Partner projektu


Fundacja Malarstwa Polskiego jest fundatorem:

Człowiek i sztuka

EDWARD BARAN

Człowiek i sztuka


„Sztuka jest życiem i podobnie jak życie..... przemija.”
    Ben (artysta malarz nicejski)


„To nie sztuka sztuka!
Niesztuka - ot, sztuka!”
    E. Baran


I
Gdy myślę „Ecce Homo - Oto człowiek” widzę tego Człowieka ukrzyżowanego, którego drugi człowiek (taki sam człowiek) zabił. Zabijając popełnił tę historyczną zbrodnię. Widzę scenę, w której słowa te zostały wypowiedziane.
Mam do tego Człowieka pewien szacunek, bo należę do tego samego rodzaju ludzkiego. Nie przywołuje to żadnych natychmiastowych, automatycznych głębokich refleksji odwołujących się do kwestii wiary, poza tą jedną: świadomością ludzkiej nieodwołalnej śmierci. Tego skandalu, że człowiek musi umrzeć. To, że musi umrzeć, aby potem (ewentualnie) się odrodzić, niewiele mnie interesuje, czy obchodzi.
Gdy myślę „Ecce Homo - Oto człowiek”, widzę wizerunek Pankreatora i w tym samym momencie obrazy form ludzkiego okrucieństwa.


II
Nie znam osobiście żadnej „formuły człowieka” ani nie widzę, jak i w czym realizuje, się istota człowieczeństwa poza tą jedyną: twórczą i kontemplatywną postawą wobec otaczającego nas świata, aktywną i systematyczną pracą fizyczną, zwaną twórczością malarską, pisarską, poetycką, czy też inną.


III
Człowiek jako model do reprezentacji nigdy nie był dla mnie celem ani obiektem najważniejszym w mojej pracy. Myśl o człowieku jest w niej obecna w inny sposób: moja twórczość odnosi się do niego jako do widza, tego, który moją twórczość odbiera. I ten właśnie dialog jest mi bliskim.
Jak każdy artysta żyjący w swoim czasie korzystam z dostępnego mi języka tego czasu, jego form i estetyki. Moja praca polega na wypracowaniu tego języka prawdziwie osobistego. Korzystam z różnych metafor o charakterze abstrakcyjnym, nie odwołującym się natychmiast i bezpośrednio do otaczającego świata, ani też o człowieka.


IV
Pytany o obowiązki artysty wobec człowieka, odpowiadam: artysta (jaki by on nie był) ma wobec siebie i społeczeństwa pewną rolę do spełnienia. Rolę, której jednak ja nie nazywam obowiązkiem! A jest nią: tworzyć, to znaczy żyć bardziej aktywnie, a nawet bardziej niewygodnie czy niebezpiecznie. Jedynie w ten sposób człowiek tworząc-żyjąc
w sposób aktywny, nadaje swojej sztuce prawdziwie silne znaczenie. Im bardziej realizuje swą sztukę tym bardziej realizuje swoje życie. Praktyka artystyczna staje się wówczas nie nadmiernym wysiłkiem, ale naturalną potrzebą ciągłych „odkryć”, pokazujących jego znajomość świata i fascynację nim.
Każda dobra, prawdziwa sztuka - dawna czy dzisiejsza - zawiera w sobie tę treść.
I nie ma w niej ani rezygnacji, ani obaw dotyczących przyszłości, bo życie umiera i to samo życie natychmiast się odradza.
Moim zdaniem, malarstwo dzisiaj nie ma jakiegoś szczególnego specyficznego znaczenia. Jest anachronizmem - „kochaną starocią”, choć ciągle próbującą się jeszcze odmładzać. Niemniej jednak jego funkcje metaforyczne (czy formalne?) są już bardzo wyczerpane i głuche.


          7. 09. 2004

Fundacja Malarstwa Polskiego | ul. Przemysłowa 11, 38-600 Lesko | Telefon +48 013 46 888 00 www.ideo.pl